Czy edukacja wyrównawcza działa?

W nowym roku szkolnym będziemy mieli problem ze zróżnicowanym poziomem wiedzy i umiejętności uczniów. W czasie nauczania zdalnego wielu uczniów miało tylko sporadyczny kontakt z nauczaniem, część nie miała wsparcia w domu, a część nie potrafiła uczyć się w samotności. To spowodowało, że uczniowie będą na bardzo różnych poziomach wiedzy. Nauczyciele będą się zastanawiali, czy powinni się cofnąć, czy iść naprzód i jak to zrobić w zróżnicowanej klasie. Niektórzy twierdzą, że bardzo ważne jest, szczególnie w matematyce, cofnięcie się i opanowanie podstawowych pojęć niezbędnych w dalszym uczeniu się. Dlatego proponuje się organizację w szkołach zajęć wyrównawczych dla uczniów pozostających w tyle. Takie zajęcia są również proponowane przez MEN w Polsce. Na pierwszy rzut oka wydaje się to dobrym pomysłem, jednak okazuje się, że zajęcia wyrównawcze stają się pułapką, uczniowie pozostają dalej w tyle za swoimi rówieśnikami.

Przedstawię działania i badania non-profit organizacji Zearn tworzącej oprogramowania matematyczne dla szkół podstawowych. Latem 2020 roku, po zamknięciu szkół na około trzy miesiące, Zearn opracowała program polegający na zidentyfikowaniu umiejętności wstępnych, koniecznych do każdej lekcji. Do tych umiejętności opracowano bardzo krótkie samouczki.  Na przykład, przed wprowadzeniem dzielenia w klasach trzecich, uczniowie najpierw otrzymali mini powtórkę z mnożenia. Po czterech miesiącach okazało się, że tak nauczani uczniowie opanowali o 27% więcej tematów na poziomie klasy niż uczniowie w klasach, które wznowiły naukę w miejscu, w którym przerwali ją wiosną 2020 r.  Co ważniejsze, uczniowie korzystający z nowego programu nauczania łatwiej radzili sobie z problemami matematycznymi niż uczniowie, którzy otrzymali zajęcia wyrównawcze.

Okazało się, że kontynuowanie bieżącego nauczania jest mniej stresujące dla uczniów, niż nadganianie zaległości.

Badania wykonane przez firmę Zearn nie mogły być uznane, za miarodajne, gdyż nie było pewności, czy na stosowanie programu nie zdecydowali się bardzo dobrzy nauczyciele i może bez tego programu uzyskaliby takie same wyniki, gdyż wykonaliby więcej innych działań naprawczych.

Taki sposób nauczania został nazwany „przyspieszeniem” lub „just-in-time” i nie jest to koncepcja całkowicie nowa. Nauczyciele wiedzą, że dobrze jest przypomnieć uczniom, to co już wiedzą, przed wprowadzeniem nowej, ale powiązanej koncepcji.

Nowością jest to, że projekt zakłada wyszczególnienie tych treści, które są niezbędne do opanowania następnego materiału.

Ważnym elementem programu Zearn jest to, że uczniowie są zachęcani do ponownego spróbowania, jeśli popełnili błąd. Warto jest, aby uczniowie wyjaśniali swoje nieporozumienia i poprawiali swoje błędy. Przed następną lekcją uczniowie muszą uzyskać stuprocentową poprawność w zadaniach, które świadczą o opanowaniu tematu.

Program Zearn jest programem komputerowym, uczniowie sami mogą z niego korzystać, najpierw przy pomocy samouczków, a potem rozwiązując zaplanowane zadania. Jednak jeśli uczniowie mimo wskazówek dalej popełniają błędy, to wtedy wkracza osobiście nauczyciel z pomocą.

Zearn skonsultował się ze Stevenem Levittem, słynnym ekonomistą „Freakonomics” z University of Chicago i jego zespołem, który pomógł mu bardziej rygorystycznie przeanalizować dane z lat 2020-21. Skupili się na mniejszej grupie 50 000 uczniów w 6 000 klasach od trzeciej do piątej klasy, w których nauczyciele korzystali z lekcji Zearn przed pandemią. Dane demograficzne uczniów były podobne w obu grupach: w klasach stosujących program i w klasy kontrolnych – z tradycyjnym nauczaniem. Okazało się, że nauczyciele mieli mniej problemów z opanowaniem przez uczniów materiału (https://tntp.org/publications/view/teacher-training-and-classroom-practice/accelerate-dont-remediate). Dzięki „przyspieszeniu” uczniowie nie nadrobili zaległości do poziomu klasy, ale nauczyli się więcej niż poprzez powtarzanie i zajęcia wyrównawcze.

Nie ma konieczności stosowania programu Zearn, można samemu lub w grupie nauczycieli przebudowywać tak plany lekcji, aby zaczynać od niezbędnych treści. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że będzie to wymagać od nauczycieli dodatkowych godzin pracy. Hasłem nowego roku powinno być:  „Przyspiesz, nie naprawiaj”.

Wdrożenie „przyspieszenia” będzie wyzwaniem. Nauczycielowi niełatwo jest wymyślić niezbędne umiejętności wstępne do każdej lekcji i odrzucić to, co jest mniej istotne.

„Przyspieszenie” pokazuje, że może jest to też dobra droga do nauczania w przyszłości. Być może jest to lepszy sposób nauczania wszystkich uczniów, polegający na szybkim przypomnieniu tego, co powinni uczniowie już wiedzieć.

 

Inspiracja artykułem Jill Barshay z 16 sierpnia 2021

https://hechingerreport.org/proof-points-when-remedial-education-gets-woven-into-class-time/

 

Dodaj komentarz