Podsumowanie roku szkolnego

Dostałam od profesora Jana Potworowskiego krótkie opinie dziewięciolatków ze szkoły angielskiej o ich pracy i osiągnięciach w tym roku szkolnym.
Pomyślałam, jak byłoby to dobre, gdyby każdy uczeń u nas kończył rok szkolny taką refleksją. Byłoby to korzystne zarówno dla ucznia, jak i dla nauczyciela, który mógłby dowiedzieć się co było w ciągu roku dobre dla ucznia.
Informacja zwrotna dziewięciolatków pod koniec roku szkolnego 2015  (wolne tłumaczenie z oryginałów)
A. Jestem naprawdę dumna z pisania opowiadań, listów i tekstów o faktach, a myślałem, że to będzie nudne. Okazało się, że to była zabawa. Gdy pisze się opowiadania, to można użyć wszystkie swoje pomysły i swoją wyobraźnię i zrobić fantastyczną historię.
Cieszył mnie Projekt Lasy Tropikalne ponieważ dowiedziałam się, że nie powinniśmy marnować papieru i jakie jedzenie warto kupować (które ma znak sprawiedliwego handlu).

Jasmin

B. Jestem pewny siebie w angielskim i matmie. Piszę lepsze opowiadania i sprawniej rozwiązuję zadania dotyczące rozliczeń pieniężnych. Byłem zadowolony z lekcji muzyki i WF, bo tam mogłem próbować nowych rzeczy. Nauka jest interesująca, ponieważ można się dowiedzieć jak pomóc naszej planecie.
W tym roku jestem dumny z mojego uczenia się języka angielskiego. W języku francuskim szło mi trudniej, ale spróbuję się nauczyć i zapamiętać słowa

Harry

C. W tym roku:

  • Podobała  mi się gimnastyka na lekcjach WF
  • Lepiej piszę opowiadania. Przedtem nie używałem przymiotników.
  • Teraz jestem pewny, jak rysować wykresy
  • Poznałem twórczość Williama Morrisa, malował niesamowite obrazy, było to bardzo interesujące.
  • Jestem bardzo dumny z moich osiągnięć w matmie, bo teraz wiem więcej niż wcześniej
  • Jestem również bardzo zadowolony z poznania mitów greckich, które są ekscytujące i zabawne.

Kevin

D. W tym roku poprawiłem się w arytmetyce. Również mam lepsze wyniki z WF. Dwa lata temu też byłem dobry w gimnastyce, ale potem upadłem i mocno się zraniłem i wtedy straciłem zaufanie. Teraz moja pewność w siebie wróciła.
Jestem naprawdę zadowolony z nauki przyrody, szczególnie z tego co dowiedziałem się o siedliskach zwierząt.

Ahmed

E. W tym roku bardzo polubiłem sport. Również bardzo lubiłem nauczycielki, które prowadziły naszą klasę, one ciężko pracowały ze mną i dla innych. Jestem bardzo dumny, że poprawiłem się w matematyce, a także w pisaniu ręcznym piórem. Mamy nadzieję, że się polepszę we wszystkich przedmiotach i będę mógł uczyć się w liceum Wilsona i potem zostanę inżynierem lub doktorem. Z niecierpliwością czekam na znaczną poprawę moich wyników. Kocham uczyć się o symetriach, ponieważ to jest bardzo trudne, ale też zabawne.  Wspaniale było na wycieczce do British Museum. W klasie IV było mi bardzo dobrze.

Harosham

 
 

27 komentarzy

  • avatar

    Robert Raczyński

    5 lipca 2015 at 08:39

    Te wpisy jako żywo przypominają mi opinie sponsorowane pod ofertą sklepów internetowych…
    Nawet opinie anonimowe bywają zafałszowane jeśli ucznia lub pracownika zapytać, co sądzi o swojej szkole lub miejscu pracy…
    A nuż się ktoś dowie, co myślę naprawdę? Lepiej zatrzymam to dla siebie. O, Zdzisio też napisał, że mu dobrze. Zapomniał, że musiał cały rok przychodzić na kółko matematyczne na zerówkę?

  • avatar

    Robert Raczyński

    5 lipca 2015 at 08:39

    Te wpisy jako żywo przypominają mi opinie sponsorowane pod ofertą sklepów internetowych…
    Nawet opinie anonimowe bywają zafałszowane jeśli ucznia lub pracownika zapytać, co sądzi o swojej szkole lub miejscu pracy…
    A nuż się ktoś dowie, co myślę naprawdę? Lepiej zatrzymam to dla siebie. O, Zdzisio też napisał, że mu dobrze. Zapomniał, że musiał cały rok przychodzić na kółko matematyczne na zerówkę?

  • avatar

    Robert Raczyński

    5 lipca 2015 at 08:39

    Te wpisy jako żywo przypominają mi opinie sponsorowane pod ofertą sklepów internetowych…
    Nawet opinie anonimowe bywają zafałszowane jeśli ucznia lub pracownika zapytać, co sądzi o swojej szkole lub miejscu pracy…
    A nuż się ktoś dowie, co myślę naprawdę? Lepiej zatrzymam to dla siebie. O, Zdzisio też napisał, że mu dobrze. Zapomniał, że musiał cały rok przychodzić na kółko matematyczne na zerówkę?

  • avatar

    Waldemar Zabielski

    5 lipca 2015 at 16:52

    Przeczytałem te opinie angielskich dziewięciolatków i chciałbym wystąpić w ich obronie. Wydaje mi się, że dzieci napisały prawdę i szczerze. Na plus dzieci należy głównie zaliczyć to, że trzymały się tematu: miały napisać na temat swoich osiągnięć i o tym, co było dobre w szkole – i na ten temat napisały.
    Z kolei co z tego wynika, to już jest według mnie kwestia dyskusyjna. Nie wykluczone, że wchodzą tu w grę różnice kulturowe między Anglią i Polską jakie z pewnością istnieją i znajdują odbicie w szkole.

  • avatar

    Waldemar Zabielski

    5 lipca 2015 at 16:52

    Przeczytałem te opinie angielskich dziewięciolatków i chciałbym wystąpić w ich obronie. Wydaje mi się, że dzieci napisały prawdę i szczerze. Na plus dzieci należy głównie zaliczyć to, że trzymały się tematu: miały napisać na temat swoich osiągnięć i o tym, co było dobre w szkole – i na ten temat napisały.
    Z kolei co z tego wynika, to już jest według mnie kwestia dyskusyjna. Nie wykluczone, że wchodzą tu w grę różnice kulturowe między Anglią i Polską jakie z pewnością istnieją i znajdują odbicie w szkole.

  • avatar

    Waldemar Zabielski

    5 lipca 2015 at 16:52

    Przeczytałem te opinie angielskich dziewięciolatków i chciałbym wystąpić w ich obronie. Wydaje mi się, że dzieci napisały prawdę i szczerze. Na plus dzieci należy głównie zaliczyć to, że trzymały się tematu: miały napisać na temat swoich osiągnięć i o tym, co było dobre w szkole – i na ten temat napisały.
    Z kolei co z tego wynika, to już jest według mnie kwestia dyskusyjna. Nie wykluczone, że wchodzą tu w grę różnice kulturowe między Anglią i Polską jakie z pewnością istnieją i znajdują odbicie w szkole.

  • avatar

    Marcin Wojtczak

    5 lipca 2015 at 22:14

    Myślę, że próbujemy wyczytać z tych kilku tekstów więcej niż w nich jest.
    1. Pytanie było sformułowane tak, by unikną odpowiedzi negatywnych, a można było zapytać neutralnie, np. „co dla ciebie było ważne?”, albo co najlepiej zapamiętałeś?”, dlatego uważam, że podstawowym celem tej pracy było pozytywne nastawienie uczniów do szkoły na koniec roku szkolnego, a nie podsumowanie pracy.
    2. Oczywiście, może to być pewna forma informacji zwrotnej dla nauczyciela, ale wymaga dużej ostrożności w interpretacji. Jasne jest, że w informacji zwrotnej udzielanej na zakończeniu (dowolnego spotkania) unika się informacji negatywnych, ale w innych momentach należy być otwartym i na takie informacje.
    3. Mamy wypowiedzi piątki uczniów, zakładam że było ich jeszcze kilkunastu. Zapewne wybrane zostały te najbardziej interesujące, kartki z napisem „poprawiłem się z ortografii i nauczyłem tabliczki mnożenia” pozostały w szufladzie i nie poszły w świat. Podobnie jak puste kartki, jeśli się takie trafiły.
    4. Czytając te teksty próbujemy się bawić w archeologów i na podstawie kilku znalezionych skorup odtworzyć życie nieznanej cywilizacji angielskiej szkoły, stąd wiemy, że polega ono na pisaniu opowiadań, realizowaniu projektów i fajnym wuefie (i jeszcze trochę matematyki na okrasę).
    5. W polskich szkoła spotkałem się parę razy z nauczycielami, którzy zadawali podobne pytani uczniom, zaręczam, że z przeciętnej, 30 osobowej klasy dałby się znaleźć kilka równie ciekawych wypowiedzi.
    6. Niedawno prowadząc zajęcia w 6 klasie zadałem podobne pytanie, tylko dotyczące 6 lat wspólnego życia, odpowiedzi były na prawdę ciekawe, ale jedno muszę przyznać, w wielu przypadkach zaskakujące dla wychowawcy.

  • avatar

    Marcin Wojtczak

    5 lipca 2015 at 22:14

    Myślę, że próbujemy wyczytać z tych kilku tekstów więcej niż w nich jest.
    1. Pytanie było sformułowane tak, by unikną odpowiedzi negatywnych, a można było zapytać neutralnie, np. „co dla ciebie było ważne?”, albo co najlepiej zapamiętałeś?”, dlatego uważam, że podstawowym celem tej pracy było pozytywne nastawienie uczniów do szkoły na koniec roku szkolnego, a nie podsumowanie pracy.
    2. Oczywiście, może to być pewna forma informacji zwrotnej dla nauczyciela, ale wymaga dużej ostrożności w interpretacji. Jasne jest, że w informacji zwrotnej udzielanej na zakończeniu (dowolnego spotkania) unika się informacji negatywnych, ale w innych momentach należy być otwartym i na takie informacje.
    3. Mamy wypowiedzi piątki uczniów, zakładam że było ich jeszcze kilkunastu. Zapewne wybrane zostały te najbardziej interesujące, kartki z napisem „poprawiłem się z ortografii i nauczyłem tabliczki mnożenia” pozostały w szufladzie i nie poszły w świat. Podobnie jak puste kartki, jeśli się takie trafiły.
    4. Czytając te teksty próbujemy się bawić w archeologów i na podstawie kilku znalezionych skorup odtworzyć życie nieznanej cywilizacji angielskiej szkoły, stąd wiemy, że polega ono na pisaniu opowiadań, realizowaniu projektów i fajnym wuefie (i jeszcze trochę matematyki na okrasę).
    5. W polskich szkoła spotkałem się parę razy z nauczycielami, którzy zadawali podobne pytani uczniom, zaręczam, że z przeciętnej, 30 osobowej klasy dałby się znaleźć kilka równie ciekawych wypowiedzi.
    6. Niedawno prowadząc zajęcia w 6 klasie zadałem podobne pytanie, tylko dotyczące 6 lat wspólnego życia, odpowiedzi były na prawdę ciekawe, ale jedno muszę przyznać, w wielu przypadkach zaskakujące dla wychowawcy.

  • avatar

    Marcin Wojtczak

    5 lipca 2015 at 22:14

    Myślę, że próbujemy wyczytać z tych kilku tekstów więcej niż w nich jest.
    1. Pytanie było sformułowane tak, by unikną odpowiedzi negatywnych, a można było zapytać neutralnie, np. „co dla ciebie było ważne?”, albo co najlepiej zapamiętałeś?”, dlatego uważam, że podstawowym celem tej pracy było pozytywne nastawienie uczniów do szkoły na koniec roku szkolnego, a nie podsumowanie pracy.
    2. Oczywiście, może to być pewna forma informacji zwrotnej dla nauczyciela, ale wymaga dużej ostrożności w interpretacji. Jasne jest, że w informacji zwrotnej udzielanej na zakończeniu (dowolnego spotkania) unika się informacji negatywnych, ale w innych momentach należy być otwartym i na takie informacje.
    3. Mamy wypowiedzi piątki uczniów, zakładam że było ich jeszcze kilkunastu. Zapewne wybrane zostały te najbardziej interesujące, kartki z napisem „poprawiłem się z ortografii i nauczyłem tabliczki mnożenia” pozostały w szufladzie i nie poszły w świat. Podobnie jak puste kartki, jeśli się takie trafiły.
    4. Czytając te teksty próbujemy się bawić w archeologów i na podstawie kilku znalezionych skorup odtworzyć życie nieznanej cywilizacji angielskiej szkoły, stąd wiemy, że polega ono na pisaniu opowiadań, realizowaniu projektów i fajnym wuefie (i jeszcze trochę matematyki na okrasę).
    5. W polskich szkoła spotkałem się parę razy z nauczycielami, którzy zadawali podobne pytani uczniom, zaręczam, że z przeciętnej, 30 osobowej klasy dałby się znaleźć kilka równie ciekawych wypowiedzi.
    6. Niedawno prowadząc zajęcia w 6 klasie zadałem podobne pytanie, tylko dotyczące 6 lat wspólnego życia, odpowiedzi były na prawdę ciekawe, ale jedno muszę przyznać, w wielu przypadkach zaskakujące dla wychowawcy.

  • avatar

    Al

    9 lipca 2015 at 08:44

    Z tym że akurat szkoła angielska, pomimo swoich własnych bolączek, rzeczywiście sporo się jednak różni od polskiej, zwłaszcza w podejściu do oceniania w ciągu roku. Bolączką szkoły angielskiej są egzaminy decydujące o przyjęciu na kolejny poziom – to jest stres dla uczniów i dla szkół, bo te są oceniane na ich podstawie. Natomiast podejście do oceniania postępów dziecka to rzeczywiście jest raj w porównaniu z Polską. Przede wszystkim w większości robi się test diagnozujący, który pozwala ocenić potencjał dziecka i to do tych wyników (z pewnym marginesem) są porównywane dalsze wyniki dziecka, a nie do jakiegoś wyśrubowanego wyobrażenia. Dziecko ma oczekiwane B i jeśli osiąga C, to zachęca się go dalszego wysiłku, bo wszyscy wiedzą, że go stać. Jeśli osiągnie A, tym lepiej. Dzieciaki są oceniane w raportach w dwóch kategoriach: za osiągnięcia i za wysiłek (effort). Nawet uczeń, który osiąga przeciętne wyniki, ale się bardzo stara, ma szansę zdobyć np nagrodę szkolną za wysiłek właśnie. Ocen nie omawia się publicznie na forum klasy, a już na pewno nie na forum rodziców, one nie są przedmiotem drwin, bo nauczyciel omawia je indywidualnie z rodzicami. Nie ma – poza tymi nieszczęsnymi egzaminami typu GCSE – presji na oceny. Ostatni poziom – maturalny, czyli A-levels to już zupełnie inna bajka, bo do tego podchodzą ludzie już bez przymusu szkolnego i podejście jest kompletnie inne. Oczywiście, że szkoła angielska ma mnóstwo problemów, zwłaszcza publiczna, ale akurat w kwestii oceniania postępów to istotnie jest przepaść.

    • avatar

      Waldemar Zabielski

      9 lipca 2015 at 16:18

      Do kwestii “oceniania postępów” ucznia dodałbym jeszcze kwestię wspierania i zachęty do tych postępów, czyli to wszystko, co ma niby być celem oceniania kształtującego (formatywnego), także w polskiej szkole przynajmniej na papierze w rozporządzeniu MEN.

  • avatar

    Al

    9 lipca 2015 at 08:44

    Z tym że akurat szkoła angielska, pomimo swoich własnych bolączek, rzeczywiście sporo się jednak różni od polskiej, zwłaszcza w podejściu do oceniania w ciągu roku. Bolączką szkoły angielskiej są egzaminy decydujące o przyjęciu na kolejny poziom – to jest stres dla uczniów i dla szkół, bo te są oceniane na ich podstawie. Natomiast podejście do oceniania postępów dziecka to rzeczywiście jest raj w porównaniu z Polską. Przede wszystkim w większości robi się test diagnozujący, który pozwala ocenić potencjał dziecka i to do tych wyników (z pewnym marginesem) są porównywane dalsze wyniki dziecka, a nie do jakiegoś wyśrubowanego wyobrażenia. Dziecko ma oczekiwane B i jeśli osiąga C, to zachęca się go dalszego wysiłku, bo wszyscy wiedzą, że go stać. Jeśli osiągnie A, tym lepiej. Dzieciaki są oceniane w raportach w dwóch kategoriach: za osiągnięcia i za wysiłek (effort). Nawet uczeń, który osiąga przeciętne wyniki, ale się bardzo stara, ma szansę zdobyć np nagrodę szkolną za wysiłek właśnie. Ocen nie omawia się publicznie na forum klasy, a już na pewno nie na forum rodziców, one nie są przedmiotem drwin, bo nauczyciel omawia je indywidualnie z rodzicami. Nie ma – poza tymi nieszczęsnymi egzaminami typu GCSE – presji na oceny. Ostatni poziom – maturalny, czyli A-levels to już zupełnie inna bajka, bo do tego podchodzą ludzie już bez przymusu szkolnego i podejście jest kompletnie inne. Oczywiście, że szkoła angielska ma mnóstwo problemów, zwłaszcza publiczna, ale akurat w kwestii oceniania postępów to istotnie jest przepaść.

    • avatar

      Waldemar Zabielski

      9 lipca 2015 at 16:18

      Do kwestii “oceniania postępów” ucznia dodałbym jeszcze kwestię wspierania i zachęty do tych postępów, czyli to wszystko, co ma niby być celem oceniania kształtującego (formatywnego), także w polskiej szkole przynajmniej na papierze w rozporządzeniu MEN.

  • avatar

    Al

    9 lipca 2015 at 08:44

    Z tym że akurat szkoła angielska, pomimo swoich własnych bolączek, rzeczywiście sporo się jednak różni od polskiej, zwłaszcza w podejściu do oceniania w ciągu roku. Bolączką szkoły angielskiej są egzaminy decydujące o przyjęciu na kolejny poziom – to jest stres dla uczniów i dla szkół, bo te są oceniane na ich podstawie. Natomiast podejście do oceniania postępów dziecka to rzeczywiście jest raj w porównaniu z Polską. Przede wszystkim w większości robi się test diagnozujący, który pozwala ocenić potencjał dziecka i to do tych wyników (z pewnym marginesem) są porównywane dalsze wyniki dziecka, a nie do jakiegoś wyśrubowanego wyobrażenia. Dziecko ma oczekiwane B i jeśli osiąga C, to zachęca się go dalszego wysiłku, bo wszyscy wiedzą, że go stać. Jeśli osiągnie A, tym lepiej. Dzieciaki są oceniane w raportach w dwóch kategoriach: za osiągnięcia i za wysiłek (effort). Nawet uczeń, który osiąga przeciętne wyniki, ale się bardzo stara, ma szansę zdobyć np nagrodę szkolną za wysiłek właśnie. Ocen nie omawia się publicznie na forum klasy, a już na pewno nie na forum rodziców, one nie są przedmiotem drwin, bo nauczyciel omawia je indywidualnie z rodzicami. Nie ma – poza tymi nieszczęsnymi egzaminami typu GCSE – presji na oceny. Ostatni poziom – maturalny, czyli A-levels to już zupełnie inna bajka, bo do tego podchodzą ludzie już bez przymusu szkolnego i podejście jest kompletnie inne. Oczywiście, że szkoła angielska ma mnóstwo problemów, zwłaszcza publiczna, ale akurat w kwestii oceniania postępów to istotnie jest przepaść.

    • avatar

      Waldemar Zabielski

      9 lipca 2015 at 16:18

      Do kwestii “oceniania postępów” ucznia dodałbym jeszcze kwestię wspierania i zachęty do tych postępów, czyli to wszystko, co ma niby być celem oceniania kształtującego (formatywnego), także w polskiej szkole przynajmniej na papierze w rozporządzeniu MEN.

Dodaj komentarz